niedziela, 28 września 2014

2. I never miss a beat I'm lighting on my feet...

Ten rozdział dedykuje mojej kochanej MiLce ;** Wiem że masz ostatnio trudniejszy okres, ale wracaj do mnie!! Wiedz że staram się cię wspierać, ale już mi brakuje pomysłów jak cię pocieszyć ;/ Kocham :3


 Samolot z Nowego Jorku do Los Angeles już wylądował. Pasażerowie wyjdą wyjściem nr. 9- Gdy głos zamilkł pacnęłyśmy się w głowę. Kurde to po drugiej stronie lotniska. I jak na zawołanie puściłyśmy się w bieg. Obyśmy zdążyłyśmy...  Biegłyśmy tak już 15min, a końca naszego biegu nie było widać. Wow byłam na tym lotnisku już chyba milion razy, a nigdy bym nie powiedziała że one jest aż tak ogromne.Nagle wpadłam na kogoś i razem z tym kimś upadłam na ziemie.
- Oj bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo przepraszam..- zaczęłam zawstydzona
- Nie, nie spokojnie to mój błąd- usłyszałam męski głos i spojrzałam na chłopaka. Był bardzo przystojny, dobrze zbudowany, po jego karnacji i akcencie można było wywnioskować że pochodzi z południowej Europy.
- Nie to ja biegłam, czy mogłabym jakoś przeprosić??- I w tedy to on także się na mnie spojrzał miał takie ładne oczy, doszczętnie zatraciłam się w ich  brązie.
- Ach skoro przepiękna siniorita nalega.- powiedział mrugając do mnie. Już chciałam coś odpowiedzieć ale za rękę pociągnęła mnie Vanessa.
Co ty robisz??!!- krzyknęłam na nią.
-Jak to co? To pytanie powinna być skierowane raczej do ciebie. Ty tu sobie romansujesz, a nasza kuzyneczka pewnie się zamartwia gdzie jesteśmy...- Ach no tak Sasha całkiem o niej zapomniałam.
- Przepraszam cię, bardzo bym chciała cię jakoś przeprosić ale, muszę odebrać kuzynkę z lotniska- zwróciłam się do chłopaka.
- Nic się nie stało. Mam nadzieję że się jeszcze zobaczymy.
- No jasne.- Siostra już się chyba na maksa wkurzyła bo zaczęła targać mnie siłą.........  
- Nawet nie wiem jak masz na imię.- rzuciła jeszcze przez ramię
- Andrę- krzyknął za mną. Ach jaki on był przystojny...
- Haloooo, ziemia do Laury.- krzyczała siostra, czy ona nie widzi że dumam??
- Czego?!- od burknęłam jej
- Może byłabyś na tyle łaskawa żeby biec już o własnych siłach??!! - zapytała sarkastycznie siostra, oj chyba jest na mnie na maksa wkurzona. Co ja na to poradzę, chyba się zakochałam...^^ Dobra,  dobra, prawdopodobnie już nigdy go nie zobaczę..:/ teraz trzeba się zająć kuzynką. Gdy zobaczyłyśmy wreszcie wyjście nr. 9, zaczęliśmy rozglądać się za naszą kuzynką i jej koleżanką. Nigdzie ich nie widziałyśmy, gdzie one są??
- Myślisz że sobie poszły??- spytałam
- Nie, nie sądzę..... Chociaż........ nie na pewno nie.
- No to musimy je znaleźć.
- To ty porozglądaj się tutaj a ja, w tamtej kawiarni........ podobno mają genialne ciasto czekoladowe- po ostatnich słowach Van pacnęłam się w głowę.
- O nie- zaczęłam a moja siostra spuściła głowę- nie pójdziesz tam beze mnie!! Ja też chce ciasto!! A przy odrobinie szczęścia znajdziemy Sashe i Tatianę. Zaraz, zaraz przecież mamy do niej nr. w komórce.
- Ja mam niestety rozładowaną.
- To czekaj ja zadzwonię, tylko znajdę....- Czułam się dumna, czyż ja nie jestem genialna?? ^^ Chyba nie..... Gdzie jest mój telefon??
- Laura masz ten telefon?? - spytała zniecierpliwiona Vanessa.
- Nie mam go... Nie wiem gdzie jest, był w torebce a nagle go nie ma.- powiedziałam zgnębiona, nowy telefon...
- Kurde...- powiedziała siora
- Przepraszam
- Siostra, nie ma za co, przecież to tobie prawdopodobnie ktoś ukradł telefon. Choć postawie ci ciastko, co ty na to??
- kocham cię, wiesz?- powiedziałam uśmiechnięta
- Wiem, czy mogło być inaczej, przecież wszyscy mnie kochają- na jej ostatnie słowa, tylko przewróciłam teatralnie oczami.Gdy weszłyśmy do kawiarni zauważyłyśmy 2 dziewczyny które nam się bacznie przyglądały. Nagle jedna z nich wstała, podbiegła do nas i nas przytuliła. Popatrzyłyśmy na siebie zdziwione. Po chwili dziewczyna zaczęła krzyczeć uradowana.
- Laura, Vanessa tak się cieszę że was widzę, matko jak się stęskniłam, co was tak długo zatrzymało??
- Sasha?? - zaczęła nie pewnie siostra
- Tak! Cio wy, nie poznałyście mnie??
- No... Matko jak ty się zmieniłaś...- Naprawdę w życiu bym jej nie poznała, Sasha zawsze była piękna ale teraz to już przeszedła samą siebie. Jeszcze w tym stroju wygląda zjawiskowo, ciekawe gdzie kupuje ubrania?
- Haha serio??- powiedziała śmiejąc się-  A wy za to w ogóle się nie zmieniłyście.- nagle podeszła do nas jej przyjaciółka.
- A to jest Tatiana- powiedziała Sasha,a Tatiana uścisnęła mi rękę. Dziewczyna także jest bardzo śliczna i jest przepięknie ubrana.
- Gdzie kupujecie ubrania??- w końcu nie wytrzymałam.. Ja też takie chce, Hmmmm przynajmniej te spodnie od Tatiany
- My tego nie kupujemy, to ja szyje nam wszystkie ubrania.
- Tatiana ma olbrzymi talent ona projektuję, szyję, a potem  jeszcze stylizuje i to nie tylko ubiór, ale także fryzury  i makijaż.
- Sasha nie przesadzaj, przecież ty mi często pomagasz.
- To znamy całkiem inne znaczenie słowa ,,często”.
- Tatiana może zaprojektowałabyś coś dla mnie i byś mi coś uszyła??- powiedziałam z podziwem i nadzieją w głosie.
- O nie Tatiana jest tylko i wyłącznie moją i swoją stylistką!- przyznam że nie spodziewałam się takiej odpowiedzi, a tym bardziej ze strony Sashy.
- Sasha ma racje. Obiecałyśmy sobie to jak byłyśmy małe, bo tylko ona wierzyła w moje marzenia...
- To piękne, ale do jasnej cholery ja chce te spodnie!!
- Hahaha to możesz sobie pomarzyć- Sasha, Tatiana i Van strasznie się ze mnie śmiały.
- Dobra koniec tych śmiechów... To co jedziemy do domu przywitać się??
- Dziewczyny bo jest taka sprawa, bo my po tej podróży jesteśmy wykończone psychicznie i mamy do was taką prośbę, pomyłybyście wysadzić nas pod jakimś klubem tanecznym?? Stroje na zmianę mamy. Podałybyście nam adres domu i byśmy potem przyjechały taksówką. A wy pojechałybyście do domciu i wzięły nasze bagaże proszzzzeeee!!!
- No nie wiem, pewnie wszyscy czekają na was, ale w sumie czemu nie, rozerwiecie się troszeczkę.- powiedziała moja siostra, o nie ja tu zamierzam się targować, o moje spodnie.
- Zaraz, zaraz nie tak szybko, oni mogą się obrazić... Ale ja mogę z nimi pogadać, ale do będą mi potrzebne te spodnie, a najlepiej w  trochę ciemniejszym odcieniu- po moich słowach wszyscy pacnęli się w głowę.
- Nie słuchajcie jej, wy idziecie do ubikacji się przebrać i zaraz jedziemy.
* Oczami Rydel *
Plaża, morze, słońce, czego jeszcze w życiu trzeba?? Mi tam to wystarczy. Tylko zastanawia mnie to gdzie są Van i Lau, czyżby pojechały odebrać Sashe i Tatianę?? Wszystko było by jasne gdyby Ell nie miał sklerozy.
- Delly choć do wody, pliska!!
- Ross byłam 5 min. temu, samaa, bo ktoś nie chciał iść ze mną, ciekawe kto, prawda...
- Ten ktoś jest strasznie głupi i żałuje że nie poszedł. No chodź!!
- No niech ci będzie- powiedziałam i razem udaliśmy się do cieplutkiego morza.
* 15 min. później *
Ahh,  ale ta woda jest genialna... Jest chłodniejsza niż powietrze, ale nie jest zimna...Jest wręcz idealna. Taka orzeźwiająca, aż nie chce się z niej wychodzić. A gdy ma się odpowiednie towarzystwo to już w ogóle, można tam zamieszkać :P Nagle poczułam jak na sobie strumień wody który powalił mnie na dno, jak tylko się wynurzyłam zobaczyłam rozhihanego Rossa. o nie ja mu się tak nie dam.. Właśnie rozpoczął wojnę której nigdy nie wygra... no i chlapnęłam mu wodom w twarz i pchnęłam go mocno do tyłu tak że teraz to on znajdował się na dnie. Chlapaliśmy się, goniliśmy i śpiewaliśmy na cały regulator nie przejmując się ludźmi dokoła.

***
Hejcia Kociaki ^ ^  Co tam u was?? Ten rozdział jest nieco dłuższy... Na życzenie MiLki i Tinsley.
Przepraszam za ewentualne błędy w rozdziale... Obawiam się że następny rozdział nie pojawi się za szybko... Jakoś tak ostatnio nie mam weny i czasu, ale jeśli będzie dużo komentarzy to może jakoś mnie to zmotywuje... Mam dość już szkoły, ja chcę wakację!! Kto ze mną?? Czy tylko mi wydaje się chore to że  Dobra, dobra ja już nie przynudzam, jeszcze życzę tylko miłego tygodnia :P
~ Kaktuseeq;**

czwartek, 25 września 2014

1. Vai, vai, vai tu to juti

Jak ja kocham moich przyjaciół, jedyne co bym chciał robić to spędzać z nimi czas.
- To.. gdzie idziemy??- powiedział Rocky, który już chyba miał dość siedzenia w domu.
- Ja tam chce na plaże- powiedziała moja siostra
- A ja do kina- powiedziałem
- Ja tam bym poszedł na pizze- powiedział Rocky
- A ja..- zaczął Max, ale przerwała mu Delly.
- To może niech każdy pójdzie tam gdzie chce- ten pomysł spodobał się chyba wszystkim. Delly i Ross poszli na plażę. Ja i Kris (mój przyjaciel) poszliśmy do kina. Ell i Rocky poszli na pizze i na automaty, a Kacper i Max poszli.. poszli tam gdzie chciał Max (w końcu przecież nie powiedział gdzie idzie)
* Oczami Sashy *
Jestem ciekawa jacy oni są. Mam nadzieje że zaakceptują mnie i Tatianę. A jeśli ją polubią a mnie nie? Co jeśli wyrzucą nas z domu gdzie my się podziejemy? Albo jeśli wyrzucą mnie z pracy czy w tedy i oni nas wyrzucą? Dobra trzeba myśleć pozytywnie, w końcu mieszkają tam moje ukochane kuzynki. Czy dobrze zrobiłam biorąc te pracę? W końcu już wiele razy wyjeżdżałam z domu ale nigdy na tak długo, zawody w których zazwyczaj brałam udział, były czasem nawet na drugim końcu świata, ale nigdy nie trwały tyle czasu. Nigdy aż na tak długo nie rozstawałam się z moją siostrzyczką. Po głowie chodziło mi miliony myśli, z których wybudził mnie głos przyjaciółki.
- Sasha...- zaczęła Tatiana niepewnie próbując wybudzić mnie z zadumy.
- Tak?- spytałam
- Wiesz tak się cieszę że lecimy do Los Angeles, ja tam nigdy nie byłam. Jak tam jest?
- Magicznie... Za każdym razem jak tam przyjeżdżałam to czułam się jak bym przenosiła się do innego bajkowego świata....- rozmarzyłam się. Jak ja się cieszę że mam ją przy sobie, dzięki niej przypomniałam sobie główny powód dla którego przyjęłam tę pracę.
- Ahh, już nie umiem się doczekać aż wyjdziemy z tego samolotu.
- No ja też.
- A jakie są twoje kuzynki?
- Co by tu dużo mówić... A więc one są one aktorkami, Laura gra w serialu ,,Austin & Ally" i potrafi na prawdę genialnie śpiewać. Są bardzo wesołe, przyjacielskie, ale potrafią dać w kość. Zawsze ci pomogą gdy jesteś w potrzebie.
- Widać że bardzo kochasz swoje kuzynki.
- Och tak, ale jednocześnie je nie znoszę, hihihi, dziwne nie?
- Nie. Rozumiem to ja mam podobnie tylko że z kuzynami...
- Drodzy pasażerowie mówi wasz kapitan, proszę zapiąć pasy, zaraz lądujemy.- przerwał nam rozmowę pilot. Czyli już za parę min. zobaczę moje kochane kuzynki.
* Oczami Laury *
- Zobacz już lądują- powiedziałam do mojej siostry, która przyszła już z piątym hot dogiem, w ciągu 15min. Jakim cudem ona umie tyle jeść....?
- To super!! Ciekawe którym wyjściem wyjdą??- powiedziała Van zajadając hot doga.
- Pewnie zaraz powiedzą...
- No, kiedy myśmy ostatnią ją widziały??
- Chyba w tamtym roku
- Ciekawe czy się zmieniła
- Już za chwilę się przekonamy- powiedziałam a z głośników wydobył się kobiecy głos
- Samolot z Nowego Jorku do Los Angeles już wylądował. Pasażerowie wyjdą wyjściem nr. 9- Gdy głos zamilkł, my pacnęłyśmy się w głowę. Kurde to po drugiej stronie lotniska. I jak na zawołanie puściłyśmy się w bieg. Obyśmy zdążyłyśmy...
***
Hejoo Miśki, jak tam wam mija tydzień?? Wiem że na razie takie krótkie te rozdziały, ale powoli się rozkręcam. No a opisy bohaterów też powinny się wkrótce pojawić^^ Ale no wiecie jak jest szkoła.... Tym bardziej że mnie tydzień nie było bo byłam na Słowacji... :D No dobra dość o mnie jak wam tam mija tydzień... Jakieś plany na weekend?? Na koniec podam wam jeszcze linka do piosenki z tytułu
~ Kaktuseeq;**

wtorek, 23 września 2014

Prolog^^

* Oczami Rikera *
Ale jestem podekscytowany... Zresztą jak i reszta mieszkańców naszej willi. W końcu dziś przyjeżdża kuzynka Laury i Vanessy oraz jej koleżanka. Tak się ciesze podobno są bardzo fajne. Przyjeżdżają bo Sasha (kuzynka dziewczyn) dostała jakąś prace, jest podobno naprawdę doskonałą tancerką, a jej przyjaciółka Tatiana, jest jej stylistką i menadżerką. Nagle z zamyślenia wybudził mnie głos siostry.
- Ich pokoje są już gotowe??- spytała Delly
- Tak już od wczoraj- posłałem blondynce uśmiech podekscytowania, ona strasznie przeżywa przyjazd nowych, chce żeby było idealnie.
- Bardzo się cieszę że przyjeżdżają ale wolałbym aby to byli chłopcy- powiedział Ross robiąc minę zbitego pieska. Po czym wszyscy zaczęliśmy się śmiać- O której przyjeżdżają?? - ciągnął Ross
- yyyymmn no w sumie to nie wiem..- powiedziała ze skrępowaniem Delly
- Ja też- powiedziałem i posłaliśmy sobie spojrzenia pełne niepokoju, szybko wszyliśmy z tarasu na który się znajdowaliśmy i ruszyliśmy w stronę salonu w którym siedziała reszta.
- Wiecie o której przyjeżdżają dziewczyny??!!- zapytała Rydel jak tylko wpadliśmy do salonu. Niestety wszyscy pokiwali przecząco, no to pięknie.
- Gdzie jest Laura i Vanessa??- spytałem nigdzie ich nie widząc, skoro to ich kuzynka to powinny wiedzieć. Przynajmniej mam taką nadzieje...
- Wyszły- powiedział Ell.
- Ale gdzie- powiedzieliśmy wszyscy razem.
- No emmm dooo.... No zapomniałem- powiedział zawstydzony. A wszyscy pacnęli się w twarz.
- Ach Ell- powiedziała Delly.- Tio co powiecie na to by wybrać się gdzieś na miasto?? Hmmn? Nio wiecie tak żeby się odstresować.. - wszyscy zgodnie pokiwaliśmy głowami na tak.
- Delly wiesz że chyba tylko ty się stresujesz, mu jesteśmy po prostu podekscytowani- powiedziałem a ona się zaczerwieniła, w tedy wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Delly spojrzała nas groźnie, ale po chwili, przyłączyła się do nas i śmialiśmy się tak razem, przez chyba 10 min. sami potem nie wiedzieliśmy z czego.  Jak ja kocham moich przyjaciół, jedyne co bym chciał robić to spędzać z nimi czas.
- To.. gdzie idziemy??- powiedział Rocky, który już chyba miał dość siedzenia w domu.
***
Hejcia wszystkim<3 Mam nadzieje że prolog się wam podoba. Wiem że trochę nudny ale dopiero zaczynam więc muszę się trochę rozkręcić:P Tak w ogóle to moja najukochańsza Milka namówiła mnie na założenie bloga... Więc jak coś to pretensje do niej^^  Moja Bff także pomagała mi w ustawianiu tutaj sobie wszystkiego... Więc mam nadzieje że mój blog się wam spodoba:D Dobra, dobra koniec o mnie... Jak tam u was w szkole?? Ja w sobotę wróciłam ze Słowacji^^ byłam tam tydzień na wymianie i powiem wam że było genialnie ;3 ja chce tam wracać!!! A jakby ktoś nigdy nie czytał genialnego bloga mojej najlepszej przyjaciółki to zapraszam^.^ Miłego wieczorku!! Buuuuummm!!!!
~ Kaktuseeq;**

poniedziałek, 22 września 2014

Hejcia;*

Witajcie, zacne Milordy:P A więc tak prolog powinnam dodać gdzieś tak do jutra, ale może jeszcze dziś mi się uda, kto to wie^^ Postaram się też w najbliższym czasie dodać bohaterów, aby ułatwić wam  wyobrażenie sobie postaci ;) Mam także nadzieje że jeśli przeczytacie te moje bazgroły to żałować nie będziecie. Z góry przepraszam za wszelkie błędy. A podpisywać się  będę Kaktuseeq;** Buuuuummm!!!
                                                                                                            ~ Kaktuseeq;**